Wakacje w Grecji – wyspy, wysepki, …

Rodos

rodos2

Na Rodos trafiłem podczas drugiego pobytu w Grecji, chociaż dość przypadkowo. Zwiedzając Euebę natknąłem się na małą grupę Polaków, którzy planowali wycieczkę właśnie na tę wyspę. Jako, że poznaliśmy się w wyjątkowo sprzyjających okolicznościach wieczornego siedzenia w jednej z małych knajpek na Euebie, szybko się zintegrowaliśmy a ja podjąłem decyzję przyłączenia się do ich grupy. Rodos wydawało się bardzo ciekawym miejscem (według internetowych przewodników i opinii wcześniej wspomnianego znajomego) więc sprawa była raczej prosta.

Co wiedziałem o Rodos zanim tam przyjechałem? Pamiętałem, że Joannici bardzo długo mieli tam swoją ważną siedzibę i że bardzo często w Polsce widziałem ofert last minute na Rodos.

Na wyspę polecieliśmy samolotem, który wylądował raptem kilkanaście kilometrów od głównego miasta (i swoistej stolicy) na wyspie – Rodos (o dziwo!). Okazało się na miejscu, że pomysł na zwiedzanie wyspy miało całe morze turystów. Początkowo mnie to mocno odstraszyło, ale z drugiej strony oznaczało to mniej więcej tyle, że infrastuktura powinna być dobrze przygotowana.

Pierwszy wieczór spędziliśmy w stolicy, intensywnie czerpiąc z nocnego życia w Rodos. W centrum miasta jest bardzo wiele klubów, pubów i dyskotek, przepełnionych ludźmi ze wszystkich rejonów świata. Na szczęście imprezy tutejsze nie są tak ciężkie jak w najsłynniejszych miejscach (typu Ibiza) ale też można było do białego rana nie schodzić z parkietu.

Po nieco dłuższym niż się spodziewałem poranku (trochę czasu zajęło, zanim się z nocnych imprez otrząsnąłem) zaczęliśmy zwiedzanie miasta. Listy UNESCO nie kłamią – wpisane na nią zabytki są warte każdej godziny podróży – tak jak tutejsza starówka, która powstałą jeszcze w średniowieczu.  Wszystko (lub większość) budwoli zawdzięcza swoje powstanie przebywającym tu (i wspomnianym już) Joannitom, którzy walnie przyczynili się do rozkwitu wyspy samemu stawiając tu wiele budowli. Piękne ruiny ich zamków można zobaczyć tuż nad brzegiem morza w Monolithos i Lindos. Na wielu wzniesieniach usytuowane są, wciąż dumne acz zrujnowane, klasztory.

Gdy udało mi się już zwiedzić miasto, wiedziałem – wycieczka na Rodos to strzał w dziesiątkę… A nie widziałem jeszcze wszystkiego!

Back to Top